czwartek, 27 października 2016

rePainted picture ii

Iskra

Kiedy spałem przywitał mnie szary wschód..
W lustro nie zajrzałem - powitałyby mnie przekrwione oczy
po koszmarnej nocy. Herbata nie zdziałała tu wiele - to może kawa?
Wczoraj padła zapalarka więc pocieram zapałkę
która łamie się w pół. Biorę drugą - ostatnią, trę wolniej
i wyrasta płomień. Wyrzucam pudełko z wesołkiem
sklepu do którego mam kilometr pod deszczem,
zawzięcie chłoszczącym tamten dzień.

Po drugiej kawie mazałem olejem na prostokątnym płótnie,
remis sił pomarańczy z czerwieniami, kosztem szerokiego pędzla.
Tydzień później w słonecznym zachodzie skończyłem wizję,
złożoną z trzech tuneli i dwóch twarzy
a na początku ślizgałem się po żółtej tafli i bałem się upadku.